Łatwo zauważyć można, że idąc jakimikolwiek, warszawskimi podziemiami, wychodzimy z nich obładowani po szyję różnego rodzaju ulotkami. Wiem, że można po prostu nie brać ulotek, ale widząc tan obłęd w oczach rozdającego, i słysząc błagalny ton głosu po prostu mięknę i zawsze wezmę, w końcu, do niczego niepotrzebną mi ulotkę. Jeśli chodzi o ich rodzaje i reklamowane produkty to jest ich mnóstwo. Najczęściej w ten sposób reklamują się jakieś policealne, prywatne szkoły, albo banki oferujące przeróżne pożyczki. Jednak w niedalekiej przeszłości, w ręce, wpadła mi ulotka, na której widniał napis: „szkoła języków obcych warszawa”, a na odwrocie zapisana była w kilku zdaniach oferta jednej z warszawskich szkół językowych.
Wyglądała nawet zwyczajnie jednak to co mnie w niej zainteresowało, to nie walory edukacyjne oferty, zdjęcie szkoły, wykwalifikowana kadra, zajęcia w kilkuosobowych grupach o rożnym stopniu zaawansowania, kursy przygotowujące do matury, do egzaminu FCE, do egzaminu Advance itp., ale to, że w prawie każdym zdaniu był błąd ortograficzny! Ludzie jak można było wypuścić w miasto taką partię ulotek? Przecież nikt nie potraktuje poważnie danej oferty, każdy prędzej pomyśli że to jakiś żart niż poważna szkoła językowa. W takich przypadkach widać jak ważne jest używanie poprawnej polszczyzny.