O tym fryzjerze za czasów młodości mojej babci mówiło się dobry fryzjer. Jego kunszt i umiejętności to była naprawdę sztuka. Poza tym, że umiał pięknie czesać i strzyc, to był także świetnym oratorem. Każdy kto do niego chodził mówił, że tylko on potrafi w tak piękny sposób opowiadać niestworzone historie. Chyba tylko on sam wiedział, co jest prawdą a co nią nie jest. Potrafił tak ubarwiać rzeczywistość, że miało się wrażenie, jak mawiała moja babcia, że samemu bierze się udział w tych wydarzeniach. Ilość detali jaką przedstawiał mogłaby wskazywać na to, że mówił prawdę, jednak czasem jego opowieści wydawały się tak nieprawdopodobne, że nie było osoby w całym zakładzie, która nie wątpiłaby w ich prawdziwość.
Szyld jakim był opatrzony ten salon fryzjerski wisi do dziś. Dwa słówka fryzjer Mokotów są dziś ubrane w „nowe szaty”. Wnętrze salonu także zostało odnowione. Niestety nie ma już tam tego świetnego fryzjera, który codziennie, przez dwadzieścia lat, pokazywał co potrafi w swoim fachu. Jednak dzisiejsi pracownicy nie zapominają o historii miejsca, w którym pracują. Kultywują dorobek wcześniejszych właścicieli i pokazują tę historie innym. Jest to bardzo ciekawe, usłyszeć o człowieku, którego pasją było fryzjerstwo. Teraz rzadko zdarza się, żeby ktokolwiek był zadowolony z zawodu jaki wykonuje.